Kerry James Marshall od dekad robi to, co dla historii sztuki było niemal niewyobrażalne: stawia życie Afroamerykanów w centrum obrazu i robi to z pełną godnością, powagą i wizualną potęgą. Nie na marginesach, nie w przypisach, ale na pierwszym planie. Siedemdziesiąt obrazów jego autorstwa można właśnie oglądać w Royal Academy w Londynie.
Kerry James Marshall nie opowiada historii w prosty sposób. Tworzy gęstą, wielowarstwową sieć odniesień: do malarstwa europejskiego, komiksu, science fiction, własnej pamięci, afroatlantyckich rytuałów, protestów, codzienności – tej bolesnej i tej pełnej światła. Każde z jego płócien jest jak wielogłos, który jednocześnie analizuje przeszłość, dokumentuje teraźniejszość i wyobraża sobie przyszłość.
Prezentowane w londyńskiej Royal Academy „The Histories” to największa wystawa Marshalla w Europie, a zarazem rodzaj wizualnej autobiografii 69-letniego twórcy. To opowieść o tym, jak dojrzewał jego język, jak zmieniała się tematyka jego twórczości, jak konsekwentnie – i często wbrew temu, co było modne lub oczekiwane – trzymał się własnej wizji.
| Kerry James Marshall, De Style, 1993 |
Marshall zabiera nas z baru do sypialni, ze studia do akademii, z salonu fryzjerskiego do klubu tanecznego. Pokazuje sceny porwań i zniewoleń, w których winni i poszkodowani mają ten sam kolor skóry. Sceny codzienności, jak postać policjanta siedzącego na masce radiowozu, mają uderzająco polityczną wymowę. Jego światy są splątane – bez niewinnych bohaterów i bez moralitetów. Krople farby rozrzucone na płótnie wyglądają jak śmieci między blokami albo jak kwiaty – zależy, z której strony się na nie spojrzy.
Fundamentem praktyki Marshalla pozostaje historia sztuki – nie ta z podręczników, ale ta, którą trzeba wywalczyć. Artysta bierze na warsztat portret, pejzaż, malarstwo historyczne i przekształca je tak, by w końcu przyznały, że dotąd opowiadały jednostronną wersję wydarzeń. Jednocześnie czerpie ze sztuki Afryki i jej diaspor: z kongijskich nkisi nkondi, haitańskich vèvè, z kulturowych form, które w europejskim kanonie funkcjonowały dotąd co najwyżej jako egzotyczne przypisy. U Marshalla wchodzą one do głównego tekstu.
Wydarzenia, do których nawiązuje Marshall – bunty niewolników, ruchy praw obywatelskich i Black Power – nie są jedynie ilustracją. Są punktem wyjścia do rozmowy o tym, jak patrzeć i jak być widzianym. Jego najnowsze prace idą jeszcze dalej: obalają romantyczne wizje Afryki, tak chętnie powielane w kulturze Zachodu, i zmuszają, by spojrzeć na jej historię bez filtru nostalgii.
| Kerry James Marshall, Untitled (Blanket Couple), 2014 |
Jednym z kluczowych dzieł Marshalla jest mały, czarno-biały obraz „A Portrait of the Artist as a Shadow of His Former Self”. Zainspirowany „Niewidzialnym człowiekiem” Ralpha Ellisona, przypomina o tym, że czarnoskórzy bohaterowie historii – w sztuce i poza nią – zbyt często byli redukowani do cienia. Czarna sylwetka Marshalla uśmiecha się szeroko, ukazując przerwę między zębami; ma ogromne oczy, klasyczny kapelusz, tło obrazu jest całkowicie czarne. Tylko trójkąt białej koszuli i szelmowski uśmiech wydobywają postać z mroku. Mały format, potężne uderzenie.
„Black Painting” (2003) to zupełnie inna gra: sypialnia nocą, z początku niemal jednolita, z wolna odsłaniająca ciała, ich napięcia, ich strachy. Gdy oczy przywykną, obraz staje się niczym pokój wypełniony szeptami. Kolejne płótno – kolejne uderzenie: mężczyzna ubrany jedynie w jockstrap, z ręką uniesioną w geście czarnego salutu, nad nim lśniąca lina pokryta brokatem, na stole obok żółte szkło. Detale są tak ostre, że chciałoby się je podnieść – ale model, mimo że intensywnie obecny, pozostaje poza naszym zasięgiem.
| Kerry James Marshall, The Academy, 2012 |
| Kerry James Marshall, Untitled (Policeman), 2015 |
Tak wędrujemy, obraz za obrazem: portrety, sceny domowe, choreografie codzienności – od starszych pań w salonie fryzjerskim, przez dzieci oglądające sztukę w muzeum, po mężczyznę leżącego na łóżku, przykrywającego swoje genitalia czerwono-czarno-zieloną flagą panafrykańską. Kolory uderzają najmocniej. Głębokość czerni, intensywność skóry, nasycenie, odpychające i przyciągające jednocześnie – jakby Marshall znalazł odcień, którego inni malarze nawet nie szukali. Na wielkich formatach robi to piorunujące wrażenie; człowiek stoi przed płótnem i czuje, jakby to ono stało przed nim.
Z Royal Academy wystawa Marshalla powędruje dalej – wiosną 2026 roku będzie ją można zobaczyć w Kunsthaus w Zurychu, jesienią 2027 w Musée d’Art Moderne w Paryżu. Zapewne, podobnie jak w Londynie, i w tych miejscach będzie przyciągała ludzi jak magnes, bo takie obrazy nie tylko się ogląda – one też patrzą na nas.
Kerry James Marshall, „The Histories”
Royal Academy, Londyn
Wystawa trwa do 18 stycznia 2026 roku