Niebieski odmieniony przez przypadki

Niebieski odmieniony przez przypadki

Gabriela Gierejko
Kultura & Sztuka
Jonathan Swift (ANT 125), ca. 1960 Yves Klein

Niebieski – kolor który uspokaja, wprawia w nastrój refleksji i zadumy. Większość ludzi wskazuje go jako ulubiony kolor. Jest obecny niemal wszędzie w przyrodzie: na bezchmurnym niebie, w lazurze wód i oceanów, na łąkach kwietnych. Ale jego obecność w sztuce wcale nie jest już taka oczywista. Droga, którą przebył niebieski – w przeciwieństwie do innych kolorów – była kręta i wyboista. I wiele wskazuje na to, że jeszcze się nie skończyła.

niebieski w starożytności

Starożytność w zasadzie zupełnie nie znała niebieskiego. Grecy i Rzymianie nie posiadali słowa na jego określenie i być może to właśnie z tego powodu morze w „Odysei” Homera było barwy winnoczerwonej – mroczne jak wino. Choć niebieski nie był wówczas nazwany, stanowił jeden z kilku kolorów używanych przy produkcji odzieży, o czym świadczą wizerunki kobiet na ścianach jednego z zachowanych domów w Pompejach. W przeciwieństwie do niechętnych niebieskiemu Greków i Rzymian, Egipcjanie uznawali wartość niebieskiego i uważali go za barwę ochronną przed dostępem złych mocy. Tak bardzo cenili barwę kamienia szlachetnego lapis lazuli, że wynaleźli pierwszy syntetyczny błękitny pigment o zbliżonym do niego zabarwieniu, zwany „błękitem egipskim”. Ekskluzywny charakter tego koloru sprawił, że jego użycie przysługiwało jedynie najwyższym warstwom społecznym i władzy.

Malowidło z grobowca faraona Siptaha.jpeg
Malowidło z grobowca faraona Siptaha, ok. 1190 p.n.e.  

Choć w naturze możemy zaobserwować stosunkowo wiele odcieni niebieskiego, problem pojawia się przy próbie oddania ich w sztuce. Niebieskie pigmenty są jednymi z najrzadziej występujących na Ziemi, szczególnie te o prawdziwie jaskrawym odcieniu – najbardziej pożądanym przez artystów. Przyroda oferuje nam jedynie twarde szafiry, turkusy o jasnej barwie oraz lapis lazuli. Kolejną problematyczną kwestią jest efemeryczność niebieskiego. Ten, który występuje w roślinach, zupełnie nie nadaje się do bycia pigmentem – albo słabo kryje, albo pod wpływem utleniania zmienia barwę lub płowieje.

Problemy związane z niebieskim znajdują swe odbicie jeszcze w sztuce pierwszej połowy XII wieku. Wówczas, wraz z kolorem zielonym, niebieski posiadał niewielką wartość. Wynikało to z faktu, że do jego otrzymania używano urzetu barwierskiego – rośliny rosnącej dziko w basenie Morza Śródziemnego, której liście zawierały indygotynę, czyli barwnik o wątpliwej jakości. Wszelkie próby otrzymania jaskrawych i świetlistych błękitów na średniowiecznych miniaturach kończyły się fiaskiem. Kolory zdawały się być blade i matowe, a pod wpływem światła szybko płowiały.

narodziny ultramaryny

Prawdziwą rewolucję w historii błękitu przyniósł wiek XIII, kiedy zaczęto sięgać po ultramarynę. Jej dzieje sięgają jednak znacznie głębiej. Lapis lazuli – półszlachetny minerał, który stanowi składnik naturalnej wersji ultramaryny – zaczął być importowany przez Egipcjan z gór w Afganistanie już 6 tysięcy lat temu. Egipcjanie wykorzystywali go jednak wyłącznie do tworzenia biżuterii.

Lapis lazuli pojawiło się jako pigment w VI wieku w buddyjskich malowidłach w Afganistanie. Gdy zaczęło być importowane do Europy przez weneckich handlowców w XIV i XV wieku, zyskało nazwę „ultramaryna”, co oznacza „zza morza”. Już wtedy ultramaryna uważana była za najdroższy pigment na świecie, cenny niczym złoto. Zarówno prestiż, jak i jej zachwycający, żywy kolor sprawiły, że stała się pierwszym, powszechnie cenionym i pożądanym przez artystów błękitem.

Lapis lazuli pojawiło się jako pigment w VI wieku w buddyjskich malowidłach w Afganistanie. Gdy zaczęło być importowane do Europy przez weneckich handlowców w XIV i XV wieku, zyskało nazwę „ultramaryna”, co oznacza „zza morza”.

Z uwagi na zawrotną cenę ultramaryny, jej użycie zarezerwowano dla najbardziej wzniosłych i szlachetnych tematów. Nie bez powodu stała się więc kolorem nieba, pobożności, Maryi, jak i najwyższych władców. Maryję niemalże zawsze malowano odzianą w błękitne szaty – szybko więc kolor ten stał się synonimem czystości, pokory i boskości.

Gerard David, Odpoczynek podczas ucieczki do Egiptu, olej na desce, 1502 – 1508.jpg
Odpoczynek podczas ucieczki do Egiptu, 1502-1508  Gerard David

W renesansie ultramaryna utrzymała swój szlachetny charakter i stała się znakiem rozpoznawczym wielu znamienitych dzieł. Nieraz zdarzało się jednak, że artyści – ze względu na zbyt wysoką cenę pigmentu – nie byli w stanie dokończyć swoich dzieł. Nawet malarze pokroju Michała Anioła musieli polegać na wkładzie finansowym mecenasa. Rafael używał ultramaryny jedynie do wierzchniej warstwy malowidła. Jan Vermeer, znany z częstego użycia tego pigmentu, z uwagi na jej cenę wpędził swoją rodzinę w długi.

Jan Vermeer, znany z częstego użycia ultramaryny, z uwagi na jej cenę wpędził swoją rodzinę w długi.

Do XIX wieku, a więc do czasu, gdy wynaleziono metodę produkcji syntetycznej ultramaryny, jej naturalna wersja była jednym z najdroższych pigmentów w historii malarstwa. Choć zarówno mecenasi, jak i artyści niezwykle ją cenili, zaczęto poszukiwać tańszych i łatwiej dostępnych zamienników.

Błękit pruski, czyli dzieło przypadku

Kolejny odcień błękitu został odkryty całkiem przypadkowo w 1706 roku przez niemieckiego farbiarza Johanna Jacoba Diesbacha. Pracował on nad uzyskaniem nowej, czerwonej barwy, jednak jeden z jej składników – potaż – wszedł w reakcję z krwią zwierzęcą. Pigment, zamiast stać się bardziej czerwony, jak można by oczekiwać, na skutek reakcji chemicznej zamienił się w intensywnie niebieski. W ten sposób powstał błękit pruski, zwany również błękitem berlińskim. Posiadał ciemną i raczej zielonkawą barwę, a jego odkrycie szybko zdominowało rynek farbiarski. Przez dłuższy czas, ze względu na swą niską cenę, stał się doskonałym zamiennikiem luksusowej ultramaryny. Można go odnaleźć na niektórych pracach Pabla Picassa z jego niebieskiego okresu, jak również na „Wielkiej fali w Kanagawie” Hokusaia, podobnie jak na innych drzeworytach tego artysty z cyklu „36 widoków na górę Fudżi”.

Hokusai Katsushika, Wielka fala na Kanagawie, drzeworyt, 1830 – 1833.jpg
Wielka fala na Kanagawie, 1830-1833 Hokusai Katsushika

Błękit pruski, choć znacznie tańszy niż naturalna ultramaryna, nie do końca jednak satysfakcjonował artystów. Zmieszany z bielą ołowiową, wpadał w zielone tony i nie odzwierciedlał tego, jak wyglądały błękitne elementy w naturze. Z pomocą przyszedł błękit kobaltowy, który został wynaleziony przez francuskiego chemika Louisa Jacques’a Thénarda. Choć początki jego użycia sięgają VIII i IX wieku, gdy był używany w Chinach przy produkcji biało-niebieskiej porcelany, to w przypadku malarstwa zaczął być stosowany dopiero od momentu wprowadzenia go do powszechnej produkcji w 1807 roku. Znacznie lepiej nadawał się do akwareli, niż do malarstwa olejnego. William Turner, który szczególnie cenił błękit kobaltowy, za jego pomocą sprawiał, że przedstawione na akwarelach pejzaże zdawały się być stworzone ze światła i czystych, niczym nie skrępowanych barw.

W 1828 roku francuscy chemicy wzięli udział w konkursie rozpisanym przez francuskie Towarzystwo Wsparcia Przemysłu na proces syntezy ultramaryny. Konkurs zakończył się sukcesem i tak zwana „francuska ultramaryna”, o głębokiej i trwałej barwie niczym naturalna wersja tego pigmentu, stała się powszechnie dostępna i znacznie tańsza, niż tradycyjne lapis lazuli.

William Turner, Ostatnia droga Temeraire’a, 1839.jpg
Ostatnia droga Temeraire’a, 1839 William Turner
William Turner, Jezioro Zug, 1843.jpeg
Jezioro Zug, 1843 William Turner

współczesne odcienie niebieskiego

Na tym nie kończy się jednak historia błękitu. Yves Klein również dorzucił do niej swoje trzy grosze i w latach 50. XX wieku wynalazł matową wersją ultramaryny, którą uważał za najbardziej niebieski ze wszystkich błękitów. „International Klein Blue” (IKB) stał się jego znakiem rozpoznawczym. Z jego użyciem stworzył ponad 200 monochromatycznych płócien oraz rzeźb, a w 1960 roku – performans „Antropometrie”.

Yves Klein, Antropometrie, 1960.jpeg
Antropometrie, 1960  Yves Klein

Mogłoby się zdawać, że to już koniec burzliwych losów błękitu i że kończą się wraz z błękitem Yves’a Kleina. Ale kolor niebieski, jak z każde inne odkrycie naukowe, z biegiem lat ulega ulepszeniu. W 2009 roku profesor Mas Subramanian i jego absolwent, Andrew E. Smith, na Uniwersytecie Stanowym Oregonu w trakcie jednego z eksperymentów przypadkowo odkryli zupełnie nowy niebieski pigment o barwie jaskrawego lazuru, któremu nadali nazwę YInMn od zawartych w nim metali. W 2017 roku w międzynarodowym konkursie zyskał nieco bardziej trafną nazwę: „bluetiful”.