×
Zapach podróży. Fotografie Kamila Zacharskiego

Zapach podróży. Fotografie Kamila Zacharskiego

„Aktem nieinterwencji” nazwała robienie zdjęć Susan Sontag w jednym ze swoich esejów, poświęconych fotografii. Ingerowanie w rzeczywistość, którą pragnie się uchwycić na zdjęciu, w rzeczy samej odebrane może zostać jako brak szczerości. Właśnie dlatego współczesna fotografia coraz częściej ceni sobie naturalność, intymną perspektywę i artystyczną wrażliwość, które przesądzają o autentycznym charakterze obrazu. Twórczość Kamila Zacharskiego daleka jest od prób zaklinania rzeczywistości. Wręcz przeciwnie: jej niepodważalną wartością jest prywatna, minimalistyczna, zorientowana na detal optyka, stanowiąca zaproszenie do wspólnej podróży.

Podkrakowska Lanckorona, nadmorska Genua, otoczona oceanem Fuerteventura – to tylko niektóre spośród wielu miejsc, jakie w ostatnich latach odwiedził warszawski fotograf. Każda z tych lokalizacji inspirowała go do twórczych eksploracji i poszukiwania nowych środków artystycznej ekspresji. Podróżowanie, jak sam przyznaje, zmusza go do „podchodzenia bliżej” i poszukiwania odpowiedzi na pytanie o to, jak postrzegamy rzeczywistość. Jego wyprawy obfitowały w wyjątkowe miejsca, począwszy od znikających w oceanie plaż, przez malownicze włoskie stacje kolejowe, aż po zielone zbocza Beskidów.

Twórczość Zacharskiego warto poznać szczególnie teraz, w dobie pandemii, kiedy prawdziwe podróże wydają się pieśnią przeszłości. Jego zdjęcia przemawiają do nas nie tylko w wymiarze estetycznym, ale także poznawczym, odsłaniając fragmenty świata, do których wcześniej nie mieliśmy dostępu. Są zarazem niezwykle zmysłowe: czujemy w nich ciepło hiszpańskiego słońca, słyszymy szum załamujących się fal Atlantyku. Ich cichymi bohaterami są też majaczące zapachy – morskiej soli, drzew czy cytrusów – które nadają obrazom głębi i sprawiają, że trudno przejść nad nimi do porządku dziennego.

DS&DURGA, St. Vetyver
003

DS&DURGA, St. Vetyver

ST. VETYVER Soft island grass, sunbaked citrus where the tradewinds blow. Panama hats, cane plants, and aged rhum over the finest Caribbean vetyver. St. Vetyver is a robust cologne.